czwartek, 22 października 2026

Co się sprawdziło, a co nie :)

 Jak co roku zrobię weryfikację rozkładu  urodzinowego co się nie sprawdziło, co się sprawdziło i jak się sprawdziło. Część dotyczącą poprzedniego roku ominę.

To zaczynamy:

1 Ogólna prognoza na rok - Księżyc/paź kielichów - ode chciało mi się dalszej interpretacji Księżyc jest podłą, wstrętną, złowrogą energią, pełną łez, tęsknot, bólu i rozczarowań. Beznadziei, depresji, smutku i żalu. 

Szykuje mi się bardzo ciężki emocjonalnie rok - tak jakbym do tej pory od 2022 roku takiego nie miała. Ja mam stale coś - cios za ciosem. Niby już wychodzę z emocjami na prostą i nagle "jeb" - jakby los się na mnie uwziął, jakbym cały czas płaciła za każdą szczęśliwszą chwilę. 

Widząc ten Księżyc jako karta energii rocznej to zastanawiam się dlaczego, za co, ile jeszcze? Myślałam - łudziłam się, że rok 2026 będzie wreszcie ukojeniem, spokojem i radością. Będąc w 5 roku osobistym i numerologicznym liczyłam na pozytywne zmiany, okazje, ruch i działanie.. a będzie wycie do księżyca.

Najgorsze w energii tej karty jest to, że czasem zupełnie bez powodu przychodzi paniczny strach, ból i rozpacz - nieadekwatne do sytuacji.

Księżyc mówi o śmierci - przejściu przez bramę. Oczywiście śmierć fizyczna w Tarocie jest kompilacją kilku ciężkich energetycznie kart pokazujących drogę, ale jedną z nich jest Księżyc. Nie będę mówić, które karty ułożone obok siebie pokazują śmierć fizyczną ale powiem, że mam je wszystkie w tym rozkładzie.

Być może przyjdzie mi się pożegnać z kimś ze swojej rodziny.

Czy Księżyc ma jakąś pozytywną stronę? Z paziem kielichów (którego miałam jako energię roku w poprzednim rozkładzie urodzinowym) może mówić o ciąży, dziecku - nie u mnie ale w rodzinie.

Ktoś umiera by zrobić miejsce na kogoś nowego..

Złudzenie i iluzja, których mogę doświadczać - nieumiejętność prawdziwego oceniania ludzi. Może to ja będę ukrywać swoją twarz, myśli, prawdziwe zdanie. Może będę kłamać, oszukiwać i mieć swoje tajemnice.

Księżyc to intuicja, przeczucia, podświadomości, których warto słuchać (patrz na moje motto tego roku wybrane wcześniej niż wyciągnęłam karty)

A paź kielichów? - Co? Przyjdzie mi się zaprezentować i wyjść zza czyichś pleców? Nie zrobiłam tego w zeszłym roku urodzinowym, to i w tym również nie zrobię.


Były tęsknoty, było wycie do księżyca, był ból duszy, lęki, obawy, paniczny strach.. ale tak jak żadnego roku powróciłam na łono kina i teatru. Mam koleżankę, która ma zniżki do kina i chodziłyśmy, oglądałyśmy, cudownie spędzałam czas na iluzji.

Kilka razy byłam na scenie i odbierałam wyróżnienia i podziękowania za swoja pracę. W lokalnej prasie ukazywały się artykuły w których byłam wymieniana z nazwiska i funkcji albo artykuły były podpisywane moim nazwiskiem (czyli np. dawałam materiały do artykułów).   

Nikt się nie narodził i nikt nie umarł.

4 Sprawy, które przechodzą - Zawieszony - tak, w pewnych sprawach się odsunęłam, czekam ale i analizuje. Patrzę na wszystko z różnej perspektywy. Nie angażuje się - owszem czasem wyrażę swoje zdanie i próbuje mówić, że coś co mnie dotyczy, mi się nie podoba. Mówię otwarcie jeśli nie podoba mi się czego doświadczam (zwłaszcza w pracy) ale odpuszczam, nie walczę i się nie szarpię - wyrażam opinię i tyle.... ale czekam w wytęsknieniem na wyrównanie rachunków. Nie, nie jestem mściwa, nie szukam i nie dążę do zemsty, bo łudzę się, że Los mi wyrówna do czego złego doświadczyłam od innych. Samo do nich przyjdzie, a ja będę stać z boku i patrzeć.

Zawiesiły się znajomości: te, na których koniec liczyłam (szkoda, że się tylko zawiesiły)i też takie, których zawieszenia się nie spodziewałam.

I rzeczywiście nie angażuje się, odpuszczam, nie emocjonuje sprawami, które mnie bezpośrednio nie dotyczą. Wiszę, się przeglądam i czekam...


5 Gdzie jesteś dziś - Głupiec - niczego nie zaczynam, nigdzie tym bardziej spontanicznie nie idę. Może jeszcze jestem czasem  naiwna i za bardzo ufam. Tak, czasem cieszę się jak dziecko z małych rzeczy, tak, umiem być wdzięczna za to co mam. Ale ja nie jestem niedojrzała - wręcz przeciwnie - ostatnio dojrzałam i to bardzo. Nie ma we mnie już trzpiotki - idiotki.

Moje świeże spojrzenie na różne sprawy nie jest w ogóle brane pod uwagę (praca) dlatego staram się go nie ujawniać - bo po co.

Chyba, że Głupiec mówi o zbieraniu doświadczeń - to jeszcze mogę tu do siebie dopasować.

Pracuje z dziećmi i dla dzieci, i łapie choroby od dzieci. :)

6 Nowe energie które się pojawią -2 mieczy- tu i teraz - ten moment, ta chwila. Pogodzenie się z przeszłością i jej zamknięcie i otwarcie się na przyszłość.

Kompromis, wycofanie, odpuszczenie.

Uwaga na oczy

Lot samolotem - hahahaha - to nie ja.

Samolotem nie leciałam, odpuszczam, zamykam przeszłość i otwieram się na przyszłość. Liczy się tu i teraz. 

Wizyta u okulisty ale bardziej sprawdzająca niż z jakiegoś powodu - wszystko ok, dostałam super krople na przesuszone oczy i tyle.

7 Trudności z którymi się zmierzysz- Kapłanka - kolejna tajemnica i sekret. I o ile w Księżycu dochodzą kłamstwa w "żywe oczy" tak tu po prostu zachowanie pewnych spraw dla siebie.

Kolejna karta intuicji, wróżbiarstwa, magii i czarodziejstwa ;)

Kobieta przyjaciółka, która ukołysze, wesprze, pomoże, postawi psychicznie na nogi i.. dostanie kopa. Kobieta, która może kochać platonicznie, lub w ten sposób być kochana.

Nauka z książek, kursy szkolenia, dokształcanie i książki motywujące, wspierające samorozwój.

A do tego bycie podglądanym, audyt, kontrola - czasem jawna czasem skryta. (W 2026 roku w pracy  mam "remanent" który odbywa się raz na 5 lat). 

I gdzie tu trudności?

Kapłanka symbolizuje mój zawód - czyżbym miała mieć problemy ze swoją pracą? 

No i problem ze słuchaniem intuicji - muszę w nią po prostu uwierzyć tak na 100% i oczywiście działać według jej podpowiedzi - a to jest trudne. No i nie kłamać samej sobie.

Chyba największa trudność to uwierzenie swojej intuicji i się nią kierowanie. Długo zajęło mi nauczenie się jej słuchać. Okazało się, że audyt mam w przyszłym roku. Dużo czytam choć nie tak dużo jak bym chciała.

Nie wspieram już i nie kołysze, podchodzę egoistycznie do przyjaźni, za to stawiam granice i nie zabiegam, nie gonię, nie proszę się o uwagę.

 Problem z pracą u mnie nie występuje ale wydaje mi się, że to moja dyr ma problemy z moją pracą (spięłyśmy się w czerwcu, bo jej ciągle mało tego co robię - a zrobiłam około 100 dodatkowych rzeczy, które nie wchodzą bezpośrednio w zakres moich obowiązków, a jednocześnie moja dyr nie zauważyła(nie doceniła) moich wyróżnień, pochwał i nagród. (zazdrość?)

 

8 Cele które możesz osiągnąć - 3 buław - cierpliwość, tak, ta karta uczy cierpliwości. Tu wszystko się opóźni niezależnie ode mnie. Ja będę gotowa do drogi - nowej, innej, podążającej za marzeniami ale okoliczności sprawią, że będę musiała poczekać na statek, który zawiezie mnie do mojego miejsca. Nie wiem ile będę musiała czekać? Jak duże będzie to opóźnienie ale jest to kolejna karta w rozkładzie, która mówi - stop - zatrzymaj się, poczekaj. Twoje marzenie się spełni ale trochę później.

Tylko, że moim marzeniem nie jest nowa droga, a właśnie spokój, zostanie tu gdzie jestem i odnalezienia szczęścia w sobie.

Nie wiem co ma się opóźnić, bo chyba jeszcze się spóźnia, bo się nic nie zaczęło. Nie jestem gotowa do żadnej drogi, bo nigdzie się nie wybieram. Staram się uporządkować swoje sprawy tu i teraz. Nie wyczekuje, nie wyglądam, nigdzie nie jadę.. ale rzeczywiście energia tej karty nauczyła mnie cierpliwości, wybierania priorytetów i stawiania na własne potrzeby w pierwszej kolejności.

Ja, tu i teraz jestem najważniejsza, reszta może poczekać.

9 Twój stan psychiczny - 6 kielichów - oj nie kielichy to łzy, rozmemłanie, nadwrażliwość - nie chce.

Tak, takie rozmemłanie, nie zawsze ale się zdarzały - doły i dołeczki gdzie potrzebne były chusteczki :P

10 Zdrowie - 8 monet -  nad zdrowiem będę musiała popracować i nie tyle biegać po lekarzach i płacić co wziąć się np. za gimnastykę. :P

No tu ewidentnie, nie dość, że praca nad zdrowiem to i kasa poszła. Prywatne wizyty u lekarzy, prywatna fizjoterapia itp. itd. 

11 Miłość - 6 buław - po co ma mi ktoś na chwilę wrócić z mojej przeszłości. Nie potrzebuję tego, bo jaki to sens - powrotu - skoro kiedyś nie wyszło, to tym bardziej teraz też nie wyjdzie. Nie chce.

Może kiedyś bym się z tego ucieszyła - powróci moja dawna, wielka miłość - a teraz psu na budę ten czyjś powrót, bo nie ma moją radość.

Z takich powrotów i ogólnie z miłości to tylko mogą wyjść same kłopoty - a potem tęsknota i wycie do Księżyca i rozpierducha w sercu i duszy - won!

Wrócił: za pierwszym razem (w grudniu) został przeze mnie wyrzucony, znów jakieś głupoty zaczął gadać - wiecie, jest taki tekst kabaretowy, który idealnie oddaje to co się wówczas wydarzyło: 

"ty zapluty kłamco, ty dziadu p.., wyp.. mi stąd chu.. jeb.., żebym cie tu k.. więcej nie widziała! Mi ch.. je.. ciśnienie podniósł, ile można słuchać tego p..., " to tak go mnie więcej - pożegnałam w grudniu może bez wulgaryzmów, ale koncept był ten sam. I gdyby nie to, że ulicą szli ludzie to by jeszcze kopa dostał. Otworzyłam drzwi, wypchnęłam  i zatrzasnęłam mu przed nosem.

 Potem 3 stycznia przylazł, grzeczny, miły, sympatyczny, przyniósł prezent, po godzinie zakończyłam audiencje i od tamtego czasu cisza. I niech tak zostanie "ament"



12 Przyjaciele - 5 buław - tu nie rozumiem, bo co? Ludzie będą tak chcieć być moimi przyjaciółmi, że aż się bić o mnie będą? Do konkurencji stawać? Bez przesady.. raczej mogę się pokłócić lub mocno dyskutować z którąś z ostałych mi bliskich osób. Ale my się tak rzadko kontaktujemy ze sobą, że nie ma miejsca na kłótnie - raczej wysłuchujemy siebie nawzajem, bez zbędnych komentarzy czy polemik.

Zjednoczenie się przeciw wspólnemu wrogowi? - nie mamy wspólnych wrogów.

Moje przyjaźnie się zawiesiły w ciszy i same z siebie, a 5 buław mówi, że musiałam sobie w głowie to wszystko poukładać, przetworzyć, przemyśleć. Przyzwyczaić się, że już nie ma pewnych osób w moim życiu, że ludzie dani są tylko na jakiś czas, że ich brak nie jest moją winą, że tak bywa i drogi ludzi się rozchodzą, a  moja misja dla tych ludzi dobiega, lub dobiegła końca. Szkoda wieloletnich znajomości ale nic na siłę.

Te wszystkie przemyślenia, rozmowy samej z sobą były w mojej głowie.

13 Finanse - rycerz mieczy - no tu ciekawie, bo rycerz przynosi kłótnie, ostre wymiany zdań i nagłe porzucenia. Nie przewiduje porzucenia stabilnej pracy, blisko od domu, w której jestem ceniona. Rysą na szkle jest moja dyr, którą jestem zwyczajnie zmęczona. To typ takiego betonu, któremu nie przetłumaczysz. Na którą mają wpływ osoby postronne nie mające pojęcia o specyfice mojej pracy i one najwięcej decydują o modelu tego co robię. Niby mojej dyr zostały 4 lata do emerytury ale czasem się zastanawiam czy ja jeszcze te 4 lata wytrzymam. Plusem jest to, że ja z nią nie siedzę w jednym budynku czy nawet miejscowości, widujemy  się raz miesiącu, najczęściej mamy kontakt telefoniczny więc co najwyżej oczy do nieba wzniosę, coś tam margnę pod nosem i tyle...

Tu jest rozmowa, spotkanie z osobą ważną, decyzyjną, na wysokim stanowisku  i  ta osoba  może decydować o moich finansach.

 Ta karta może o też mówić o jakiś nowych źródłach utrzymania, finansowania - innej pracy, nowym, szybkim zastrzyku gotówki?

Nie mam nowych źródeł utrzymania, nie dostałam większej nagrody finansowej mimo wyróżnień na tle gminnym, nie zostałam w pracy jakoś specjalnie uhonorowana finansowo. Krótko: mam tę samą pracę, mam taką samą płacę i tyle.

14 Praca - Cesarz - a Cesarz to stabilizacja, stałość, funkcja - jestem kierownikiem - wychodzi na to że wymówię płacę lub nastąpi zmiana płac ale zostanę tu gdzie jestem? Chociaż Cesarz mówi też o awansie, którego nie chce.

Stabilnie, bez zmian. Wyróżnienie i docenienie przez obcych, przez instytucje, z którymi współpracuję, bez awansu, a jedynie można to zaliczyć do awansu społecznego.. w pracy zwykłe: "gratuluje" przez telefon. 

15 Niespodzianki - 10 kielichów - Miłość, rodzina, spełnienie ale świadomość dojścia do końca pewnego etapu w życiu. Osiągnę szczyt pewnych możliwości i przyjdzie świadomość, że w danym miejscu (praca, małżeństwo, życie osobiste)  nic więcej nie osiągnę, a jednocześnie ten szczyt będzie uwierał - dojrzeje do zmian, do wprowadzenia ich w swoim życiu, do chęci ruszenia ale jeszcze nie teraz, nie w tym roku. Tu jest sama świadomość, bez działania. 

Szykuje mi się uroczystość rodzinna, taka bardzo sympatyczna - ale to żadna niespodzianka, bo wiem o niej już od sierpnia tego roku.

W tej karcie jest wypalenie zawodowe i uczuciowe - też mi niespodzianka - jak mam to nie od dziś. 

Niespodzianka to ślub dziecka - choć to nie była niespodzianka, ale niespodzianką może być zachowanie drugiej rodziny - to nas wszystkich zaskoczyło.

Tak, mam świadomość, że w sprawach małżeństwa doszłam do ściany, najgorsze jest to, że nie mam jak zmienić swojego życia.

16 Urodzinowy dar od wszechświata  - 6 mieczy - Wszechświat pchnie mnie w drogę - nową inną, z bólem i strachem na początku, z obawą o nowe i niespodziewane. Nowe lądy, nowe miejsca, nowe możliwości - zmiany, zmiany, zmiany - do których zostanę zmuszona, postawiona pod ścianą, przed faktem dokonanym. Czasem bez możliwości wyboru.

Pocieszające w tej karcie jest to, że ja w każdej nowej sytuacji jakiej się znajdę  sobie poradzę, że wygram, że wyjdę z tych całych dziwnych i nowych okoliczności najlepiej - wygram, zwyciężę i będę szczęśliwą.. Tylko jak to się ma do pozostałych kart w rozkładzie?

Dziwny ten rok mi się szykuje. Z jednej strony ruch, działanie, nagłe, niespodziewane i spontaniczne w nerwach i rzuconych wyzwaniach, a z drugiej opóźnienia, wycofanie, dystans, spokój, choć niecierpliwość. Tak jakby Los i wszechświat jednocześnie mnie w coś pchały i trzymały z tyłu za ubranie nie pozwalając mi się ruszyć. Do tego ta ciężka i podła psychodeliczna energia roku - czemu aż tak bardzo Wszechświat chce mi dokopać i mnie nie lubi?

Serio, mam 6 mieczy drugi rok z rzędu jako dar i nic nowego się w moim życiu nie wydarza, żadne nowe lądy, morza, ludzie.. owszem to kino i teatr - może nie zupełnie nowe ale odkurzone i to takie moje dla mojej przyjemności. Powrót do tańca - trzykrotny udział w "tańcach na dechach" - to też tylko moje i dla mnie - choć to już kolejna letnia edycja ale pierwszy raz byłam na wszystkich i w pełni sił i zdrowia.

Może to, że nie chce zmian- szczególnie w sprawach zawodowych - ta 6 się nie sprawdza. Jest ogłoszony konkurs na dyrektora pewnej instytucji i ogłoszenie  jest stworze jakby pode mnie - moje wykształcenie, umiejętności, osobowość, talent, dokonania - no idealnie się wpasowuje w warunki.. ale mi się nie chce - już nie. 

Wszechświat mnie lubi ale nie tak jak ja bym chciała być lubiana przez Wszechświat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz